niedziela, 24 stycznia 2016

Studia za granicą.

Ostatnio dzieje się naprawdę sporo i przez to moje posty nie są dodawane o zwykłych porach, tym bardziej, że trwają ferie, które staram się spędzać zdała od urządzeń elektronicznych.
No ale nie o tym dzisiaj chcę pisać. Pragnę poruszyć o wiele ważniejszy temat dotyczący studiów za granicą, a dokładnie w Anglii. Jako że tegoroczne aplikowanie mam już za sobą, z reszta z naprawdę pozytywnymi rezultatami, przybliżę Wam trochę ten, jak dotychczas mało rozpowszechniany temat w Polsce.

Czy wybieracie się na studia w kraju czy za granicą zawsze musicie liczyć się z kosztami. O ile wydają się one Wam w Polsce mniejsze, o tyle muszę przyznać, że wcale tak nie jest. W naszym kraju ceny wynajmu kawalerek są horrendalne. Ogólnie życie nie jest tanie a w porównaniu do zarobków, nawet gdybyście chcieli utrzymać się sami, pracując na pół etatu, w naszej ojczyźnie staje się to niemożliwe. Inaczej to wygląda jeśli spojrzymy na Wielką Brytanię. Zatrudniając się na połowę etatu, jesteśmy w stanie wynająć sobie np. pokój i spokojnie wyżyć ze swojej pensji. Fakt – studia są płatne lecz jeśli postaramy się o kredyt studencki to przez lata nauki nie musimy się martwić jego spłatą. Dopiero po otrzymaniu dyplomu i rozpoczęciu pracy zaczynamy go spłacać ( studia w Szkocji są bezpłatne). Właśnie koszty życia są najczęściej brane pod uwagę przy wyborze miejsca studiów, wiec warto rozważyć to, o czym wspomniałam.
Jeśli już podejmiecie tę ważną decyzję, że może warto by było złożyć aplikacje do Wielkiej Brytanii, musicie pamiętać, że w tej sytuacji absolutnie nie zostajecie sami. Waszym celem w takim wypadku jest skontaktowanie się ze Smart Prospects. Nie należy się bowiem bać prosić o pomoc ludzi, którzy wspomogli ogromną ilości osób przy złożeniu aplikacji i co najważniejsze – CAŁKOWICIE BEZPŁATNIE! Wsparcie, które uzyskujecie po skontaktowaniu się ze SP jest naprawdę nieocenione przy pisaniu Personal Statement (coś w rodzaju listu motywacyjnego) oraz przy całej zawiłej procedurze składania podania.

Nawet jeśli uważasz, że to nie dla Ciebie – pomyśl! Rozważ wady i zalety, spójrz z innej perspektywy, na przykład na możliwości rozwoju, poznanie innej kultury czy zawarcie międzynarodowych przyjaźni. Może to być przygoda Waszego życia. A jeśli masz pytania czy wątpliwości nie bój się pytać – to zbyt ważna decyzja, aby podjąć ją w ciemno. Ludzie, którzy pracują w Smart Pospects właśnie od tego są. Aby posłużyć radą, pomóc w wyborze kierunku oraz przeprowadzić Was w jak najsympatyczniejszy sposób przez zakamarki brytyjskiego naboru.
Linki, które na pewno się przydadzą:

O.

czwartek, 21 stycznia 2016

Niezbędnik podróżniczki.

Niestety Dżuma w wersji papierowej,
gdyż nigdzie nie ma e-booka.
Nie ważne czy wyjeżdżam latem czy zimą mam kilka przedmiotów, które towarzyszą mi zawsze i są dla mnie niezbędne w podróżach długich ale również tych krótkich. Za każdym razem w czasie wojaży można je u mnie znaleźć. Nie tylko umilają mi ją, ale również sprawiają, że wydaje się krótsza.

Ipod shuffle – nie jestem fanką noszenia dodatkowych wartościowych rzeczy w dosyć sporych rozmiarach, dlatego zdecydowałam się na mniejszą wersję. Wiele osób słucha muzyki, używając telefonu. Wychodzę z założenia, że nie chcę tracić baterii w urządzeniu, które służy przede wszystkim do komunikacji więc jakiś czas temu sprawiłam sobie to małe cudo. Jestem bardzo zadowolona z tego zakupu, ponieważ podczas każdej podróży mogę go ze sobą zabrać ze względu na jego małe rozmiary oraz przyczepić do szlufki i mieć zawsze pod ręką. A jak wiadomo muzyka potrafi przyspieszyć nawet najdłużej ciągnącą się trasę.

Żel antybakteryjny do mycia rąk – ze względu na to, że miewam pedantyczne zachowania, nawet za często, lubię nosić w torbie mały flakonik, dzięki któremu w każdej chwili mogę się odświeżyć. Przy częstych przystankach i braku mydła w toaletach jest jak znalazł. Sprawdza się również przed posiłkiem czy przy pozbyciu się uczucia 'brudnych rąk'.

Gumka do włosów – dzięki niej w każdej chwili mogę zmienić swój wygląd. Ale mam ją przy sobie przede wszystkim dlatego, że posiadam długie włosy, które niemiłosiernie się plączą w czasie wypraw. Nie mam pojęcia czym to jest spowodowane.

Kindle - jestem ogromną fanką książek w wersji papierowej, ale jeśli chodzi o podróże to zdecydowanie wolę wziąć jeden, cienki czytnik z tyloma tytułami ile chcę niż jedną grubą i ciężka lekturę. Ponadto w kindlu, mając kolekcje e-booków nie muszę martwić się tym, co będę czytać jeśli któreś opowiadanie mnie nie porwie. Po prostu zmieniam książkę. Czytnik, nawet w pokrowcu jest o tyle mały, że zmieści się wszędzie, nawet do niewielkiej kobiecej torebki.

Planner i dziennik - w związku z moją pedantyczna naturą, nie wyobrażam sobie nie mieć przy sobie plannera, w którym mam zapisane wszystkie istotne rzeczy, rozplanowane zajęcia czy ważne daty. Po prostu jest to coś, co zawsze jest moim towarzyszem nie tylko podróży, ale także dni codziennych. Dziennik z kolei jest zbiorem moich osobistych przemyśleń  oraz utrwalania przeżyć i towarzyszących temu emocji.

Cukierki - kiedy najdzie mnie chęć na coś słodkiego lub potrzebuje podnieść sobie trochę poziom glukozy, zawsze mogę to zrobić. Wystarczy sięgnąć do torebki, a przypływ ulubionego smaku od razu poprawia również mój nastrój. Nie mam ich zbyt dużo, gdyż zjadłabym wszystkie, które mam pod ręką. Jak dla mnie wystarczy kilka sztuk i świadomość, że bez problemu mogę po nie wyciągnąć dłoń.

Gazeta - gdy nie mam siły na czytanie książek i zagłębianie się w ich nie raz skomplikowaną fabułę, wyciągam gazetę o ulubionej tematyce. Krótkie artykuły czy porady, a nawet samo przewertowanie jej w poszukiwaniu interesujących tytułów, pochłania czas, który tak bardzo lubi się dłużyć podczas wojaży.


O.

sobota, 16 stycznia 2016

Noc Biologów

Noc? Nie mam pojęcia skąd wzięła się ta nazwa, jeśli wszystko odbywa się w dzień. No ale cóż, nie ważne. Najistotniejsza jest cała ta inicjatywa, która jest naprawdę świetna. Na terenie całej Polski uczelnie organizują wykłady i warsztaty dotyczące biologicznych zagadnień. Wczoraj miałam możliwość uczestnictwa w takim właśnie evencie.

Układ krwi ABO i Rh – był to temat moich pierwszych warsztatów, na których mogliśmy sami zbadać naszą grupę krwi wraz z Rh. Pierwsze 15 minut było wstępem w postaci krótkiej prezentacji, a następnie zabraliśmy się do testów. Dobieraliśmy się w pary, w rękawiczkach nakłuwaliśmy palec koleżanki i nanosiliśmy 3 krople na szklaną płytkę. Następnie dodawaliśmy syntetyczne przeciwciała, abyśmy mogli zaobserwować w których próbkach dojdzie do sklejenia się krwinek. Brzmi to skomplikowanie i nie ukrywam, że jeśli się w to nie zagłębialiście takie to właśnie jest, ale spróbuję Wam to wytłumaczyć. 




Aby stwierdzić grupę krwi, tak jak pisałam wyżej dodawaliśmy po jednej kropli:
1. przeciwciał anty A
2. przeciwciał anty B
3. przeciwciał anty D (wykrycie Rh)


W zależności od tego czy po dodaniu krwinki się ''zlepiły'' określało się grupę krwi. Rozważmy to na podstawie wyników, po chwili od zmieszania z odczynnikami.




W pierwszym przypadku po dodaniu 1 krwinki się zlepiły (antygen A złączył się z przeciwciałami anty A), co oznacza, że nie jest to gr. A, w drugim krew wygląda normalnie czyli możemy wywnioskować, że w osoczu są przeciwciała anty B, w trzeciej próbie jeśli dodaliśmy 3 i doszło do sklejenia, ozancza to że mamy Rh +.

Efekt CSI czyli każdy staje się ekspertembył to wykład poświęcony zagadnieniu jak bardzo seriale takie jak CSI, Kości czy W-11 wpływają na nasz światopogląd jeśli chodzi o postrzeganie zawodów detektywów czy policji. Dla mnie było to naprawdę ciekawe, kiedy ujrzałam kadry z seriali, a prawdziwe zdjęcia osób pracujących przy zbrodniach. Wniosek oczywiście był jeden – nie możemy mylić serialowej fikcji z tym jak wygląda to w życiu codziennym. Nie spodziewałam się, że jest aż tak ogromna różnica.

Dobieranie się ludzi w pary – Wykład nie był zbytnio adekwatny do tytułu, a mimo to prelekcja była naprawdę świetna! Doktor poruszał dużo ważnych tematów np. homoseksualizm, pedofilia i w końcu przeszedł do heteroseksualizmu i zapoznał nas z tajnikami doboru partnerów. Odpowiedział między innymi na pytania: „Dlaczego kobiety wybierają umięśnionych mężczyzn” Albo „Czemu ma służyć Rolex na męskiej ręce?” oraz „Na co patrzą mężczyźni wybierając partnerkę?”. Wszystkie odpowiedzi oczywiście były podparte naukowo, atmosfera była luźna i wszyscy dobrze się przy tym bawili.

Sowy i ich wypluwki – to były bardzo ciekawe, ale jakże intrygujące warsztaty. Wypluwki to nic innego jak zlepek niestrawionych części pokarmu wydalonych tak jak wymioty. Nasze zadanie polegało na tym, że dostaliśmy taki o to okaz, który musieliśmy rozdrobnić, a następnie poszukać w nim niestrawionych resztek. Następnie przenosiliśmy je pod mikroskop i obserwowaliśmy, co tam się skryło. Występowały tam najczęściej kości innych zwierząt, zęby a nawet pióra. Na pewno niezapomniane doświadczenie.


O.

wtorek, 12 stycznia 2016

Ferie? Jakie Ferie?!

Już za 3 dni pięć z szesnastu województw rozpocznie ferie zimowe. Czy upragnione? Cóż, osobiście wolałabym je mieć w ostatnim terminie, gdyż po dość długiej przerwie świątecznej nie zdążyłam się jeszcze ''zmęczyć'' codziennymi obowiązkami. W każdym bądź razie nie ukrywam, że kiedy by one nie wypadały, zawsze są wyczekiwane.

Jednak jest kilka aspektów, które nie dają mi spokoju. Mianowicie jest to sprawa tego, iż ma to być czas naszego wypoczynku. Nauczyciele jednak myślą, że te dwa tygodnie spędzimy nad książkami, ucząc się do sprawdzianów, które są w tygodniu po przerwie zimowej. Jest to chore i niesprawiedliwe. Ale życie nie jest sprawiedliwe i czym szybciej się z tym pogodzimy, tym mniej będą nas irytowały tego typu rzeczy. Nie są to nie wiadomo jakie problemy, są raczej błahe, a jednak potrafią zaleźć za skórę. Uważam, że cały ten czas powinniśmy spożytkować na odpoczynek, aby kolejne miesiące były jak najbardziej efektywne. A co z regulaminem? Błagam, liceum rządzi się całkowicie innymi prawami niż są zapisane.

Jest to beznadziejne, że w walizkę na wyjazd zimowy, muszę spakować podręczniki. Inaczej wygląda sprawa jeśli ktoś z własnej woli chce spożytkować ten czas na powtórki. Z nich nie zostaniemy po przerwie sprawdzeni. Ktoś może zapytać, dlaczego się dziwię, będąc w maturalnej klasie, że tak to wygląda? Na ostatnim roku czy nie, jesteśmy tylko ludźmi, ludźmi, którzy naprawdę harują i zasługują na te kilka dni porządnego odpoczynku.

Nie rozumiem faktu, że belfrzy po prostu nie współpracują. Jest to tak częste, że zaczęłam się do tego przyzwyczajać. Mam nadzieję, że na studiach się to zmieni. 


O.

środa, 6 stycznia 2016

Studniówkowy szał.

Nastał Styczeń, a co za tym idzie rozpoczął się sezon studniówek. Moja będzie miała miejsce w najbliższą sobotę. Ludzie zaczęli wpadać w panikę i szukać kreacji, zaklepywać fryzjerów i kosmetyczki. Przede wszystkim płeć piękna. Ale czy jest sens wdawać się w ten popłoch? Dla mnie to co się dzieje jest nienormalne.


Po pierwsze dziewczyny wydają ogromne kwoty na horrendalnie drogie sukienki. Tylko po co? Po to żeby założyć ją na 8 godzin i jeszcze maksymalnie na 2 wyjścia, które będą wymagały stroju wieczorowego, a jak wiadomo nie ma ich za dużo. Tym bardziej, że właśnie teraz sprzedawcy wykorzystują ten okres i ciężko jest znaleźć idealną dla siebie i odpowiednią na naszą kieszeń kreację. Ja swoją kupiłam już pół roku temu, bo zobaczyłam ją i stwierdziłam, że idealnie się nada. Mimo że musiałam poprosić krawcową o drobne poprawki, jej cena nie wyniosła więcej niż 80zł. 

Następną sprawą jest podwiązka. Kawałek czerwonej koronki, a biznes na niej można zrobić taki, że nawet nikt się nie spodziewa. Ceny w sieciówkach wahają się między 20 a 25zł - za coś co założy się tylko raz, na te kilka godzin. A tak właściwie to wyłącznie do kilku zdjęć, bo przecież nikt nie będzie zaglądał wcześniej nikomu pod sukienkę. 

Byłabym zapomniała o sklepach bieliźniarskich, które zasypują ofertami czerwonych, fikuśnych kompletów bielizny. Specjalnie na tę okazję. Szczególnie, gdy strony internetowe głoszą absurdalne przesądy, że musi być czerwona, bo to ona ma nam przynieść powodzenie na maturze - okej, a co w wypadku, gdy nasza sukienka jest biała? Absurd goni kolejny.

W internecie możemy znaleźć ogrom zababonów. Głupich i głupszych. A pewnie sprawdzalność ich zależy od tego, jak bardzo w nie uwierzymy. Fakt, że jest to jedyna taka noc dla maturzystów i powinna zostać niezapomniana, nie równa się temu, że jej koszty muszą być niewyobrażalne. Dla mnie najważniejsza jest świetna zabawa z przyjaciółmi, niezależnie od tego ile ktoś wydał na przygotowanie siebie do tego dnia.


O.

sobota, 2 stycznia 2016

Nowy Rok równa się..


Nastał nowy rok, nam przybyło kolejnej cyferki do rocznika. Ale taka jest już kolej rzeczy. To co najbardziej kojarzy mi się z 1 stycznia jest to, iż mój ''stary'' już kalendarz odkładam do wielkiego pudła, a rozpoczynam przygodę z kolejnym.
Tak to już jest, że od 3 lat dokumentuję każdy mój dzień. Może wydawać się to stratą czasu, ale dla mnie jest to nieodłączny element mojej egzystencji. Pisanie, przelewanie mojego nastroju na papier sprawia, że czuję się lepiej, gdy mam gorszy dzień ale i zapisywanie wydarzeń i pięknych dni, powoduje, że w każdej chwili mogę się przenieść w przeszłość i odtworzyć nastrój z danego momentu. Podobno prowadzenie takich zapisek pomaga wyrzucić z siebie wiele myśli, utrwalenie przelotnych pomysłów. Ciekawa jestem mojej reakcji, jak za jakiś czas zrobię sobie herbatę i usiądę, aby przeczytać zapiski sprzed kilku lat.

Na te nadchodzące dni 2016 roku wybrałam dwa zeszyty do zapisków. Pierwszy posłuży mi jako spowiednik z codziennych spraw. Wieczorami zamieszczę w nim krótkie podsumowanie dnia razem z tym, co czułam, co się wydarzyło. Potraktuje go po prostu jako dziennik. Natomiast drugi, planner, przyda mi się w układaniu planów, rozpisywaniu zadań, przypominaniu o ważnych uroczystościach czy pomoże dopilnować finansów. Jestem pozytywnie zaskoczona faktem, iż znalazłam go w polskim sklepie, a mianowicie w Empiku. Jego wykończenie pozostawia faktycznie trochę do życzenia, ale dla chcącego nic trudnego. Brakowało mi miejsca, gdzie mogę wkładać drobiazg - przykleiłam z tyłu kopertę, przegródki miesięczne były miękkie i mogłyby szybko się zużyć - usztywniłam je przezroczystą taśmą klejącą. Jeśli ma mi intensywnie służyć przez cały rok - musiał zostać ulepszony. 


Gorąco zachęcam Was do przełamania pierwszych lodów i rozpoczęcia przygody z dokumentowaniem wszystkich dni Waszego życia!


O.