czwartek, 21 stycznia 2016

Niezbędnik podróżniczki.

Niestety Dżuma w wersji papierowej,
gdyż nigdzie nie ma e-booka.
Nie ważne czy wyjeżdżam latem czy zimą mam kilka przedmiotów, które towarzyszą mi zawsze i są dla mnie niezbędne w podróżach długich ale również tych krótkich. Za każdym razem w czasie wojaży można je u mnie znaleźć. Nie tylko umilają mi ją, ale również sprawiają, że wydaje się krótsza.

Ipod shuffle – nie jestem fanką noszenia dodatkowych wartościowych rzeczy w dosyć sporych rozmiarach, dlatego zdecydowałam się na mniejszą wersję. Wiele osób słucha muzyki, używając telefonu. Wychodzę z założenia, że nie chcę tracić baterii w urządzeniu, które służy przede wszystkim do komunikacji więc jakiś czas temu sprawiłam sobie to małe cudo. Jestem bardzo zadowolona z tego zakupu, ponieważ podczas każdej podróży mogę go ze sobą zabrać ze względu na jego małe rozmiary oraz przyczepić do szlufki i mieć zawsze pod ręką. A jak wiadomo muzyka potrafi przyspieszyć nawet najdłużej ciągnącą się trasę.

Żel antybakteryjny do mycia rąk – ze względu na to, że miewam pedantyczne zachowania, nawet za często, lubię nosić w torbie mały flakonik, dzięki któremu w każdej chwili mogę się odświeżyć. Przy częstych przystankach i braku mydła w toaletach jest jak znalazł. Sprawdza się również przed posiłkiem czy przy pozbyciu się uczucia 'brudnych rąk'.

Gumka do włosów – dzięki niej w każdej chwili mogę zmienić swój wygląd. Ale mam ją przy sobie przede wszystkim dlatego, że posiadam długie włosy, które niemiłosiernie się plączą w czasie wypraw. Nie mam pojęcia czym to jest spowodowane.

Kindle - jestem ogromną fanką książek w wersji papierowej, ale jeśli chodzi o podróże to zdecydowanie wolę wziąć jeden, cienki czytnik z tyloma tytułami ile chcę niż jedną grubą i ciężka lekturę. Ponadto w kindlu, mając kolekcje e-booków nie muszę martwić się tym, co będę czytać jeśli któreś opowiadanie mnie nie porwie. Po prostu zmieniam książkę. Czytnik, nawet w pokrowcu jest o tyle mały, że zmieści się wszędzie, nawet do niewielkiej kobiecej torebki.

Planner i dziennik - w związku z moją pedantyczna naturą, nie wyobrażam sobie nie mieć przy sobie plannera, w którym mam zapisane wszystkie istotne rzeczy, rozplanowane zajęcia czy ważne daty. Po prostu jest to coś, co zawsze jest moim towarzyszem nie tylko podróży, ale także dni codziennych. Dziennik z kolei jest zbiorem moich osobistych przemyśleń  oraz utrwalania przeżyć i towarzyszących temu emocji.

Cukierki - kiedy najdzie mnie chęć na coś słodkiego lub potrzebuje podnieść sobie trochę poziom glukozy, zawsze mogę to zrobić. Wystarczy sięgnąć do torebki, a przypływ ulubionego smaku od razu poprawia również mój nastrój. Nie mam ich zbyt dużo, gdyż zjadłabym wszystkie, które mam pod ręką. Jak dla mnie wystarczy kilka sztuk i świadomość, że bez problemu mogę po nie wyciągnąć dłoń.

Gazeta - gdy nie mam siły na czytanie książek i zagłębianie się w ich nie raz skomplikowaną fabułę, wyciągam gazetę o ulubionej tematyce. Krótkie artykuły czy porady, a nawet samo przewertowanie jej w poszukiwaniu interesujących tytułów, pochłania czas, który tak bardzo lubi się dłużyć podczas wojaży.


O.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz