wtorek, 23 lutego 2016

Zmora XXI wieku.


W natłoku ostatnich obowiązków, niestety nie za bardzo ogarniam, co się wokół mnie dzieje. Uczę się, próbuję zrelaksować i czekam na najbliższe wolne dni. 

O czym dzisiaj? Cóż ostatnio wiele przemyśleń nie pałęta się w mojej głowie, ponieważ najzwyklej w świecie nie mam na nie czasu. Fakt jakieś wolne myśli są gdzieś, lecz niestety puszczam je jak na razie mimochodem. Nie chcę rozważać i się na nich skupiać. Jak na razie, na pierwszym miejscu stawiam maturę i ciągłe przygotowania do niej. 


Dzisiaj krótko i na temat, a mianowicie nie rozumiem jaka ogromna obsesja panuje wśród ludzi. Jaka obsesja? Na punkcie telefonów. Osobiście komórki używam do kontaktu. Nie mogę pogodzić się z tym, kiedy widzę w szkole osoby, które zamiast rozmawiać ze sobą, korzystać z okazji, że siedzą obok siebie, trzymają telefony i nie wiadomo co na nich robią. A jeszcze bardziej irytuje mnie fakt, jeśli ktoś rozmawia ze mną, a właściwie udaje, że to robi, patrząc się na ekran.. Nie docierają do mnie tłumaczenia, iż tak właśnie wygląda XXI wiek i, że stało się to już częścią tego świata. Po prostu nie mogę tego zrozumieć, z jakich ogromnych przywilejów życia towarzyskiego rezygnuje się na rzecz telefonów.


Większość moich znajomych używa różnych aplikacji np. Instagram, Snapchat. Moim zdaniem są to tylko pożeracze czasu. Poza tym nie odczuwam potrzeby, aby informować cały świat o życiu pod postacią zdjęć. Są dla mnie pamiątki - okej, niektórymi oczywiście warto się podzielić, ale nie widzę sensu, aby wstawiać fotki mojego każdego posiłku. Ponadto jakoś nic nie wnosi to do mojego życia, a wręcz przeciwnie - zabiera czas. Wiem, że to tylko moment, ale mogłabym go poświęcić na coś bardziej wartościowego. Szkoda mi po prostu siedzieć na telefonie i odbierać sobie możliwość spędzenia wolnych chwil z moimi przyjaciółmi, szczególnie, że są to ostatnie miesiące, kiedy w takim gronie jesteśmy w jednym miejscu. Oczywiście nie neguję tego, jeśli ktoś lubi się w to bawić. Dla innych prowadzenie bloga będzie stratą czasu i ja to rozumiem. Jednakże pisanie uważam za bardziej kreatywne oraz budujące zajęcie, które może przerodzić się w pasję. 


O.

wtorek, 16 lutego 2016

Maturalne triki.

Matura zbliża się wielkimi krokami, zegar maturalny wskazuje 78 dni, w szkole już panuje popłoch, a ja w tym wszystkim próbuję nie wpaść w ten wir i zachować zimną krew.

Jak łączyć naukę z odpoczynkiem, przyjemne z pożytecznym? Oglądając filmy i czytając książki! Zapytacie mnie jak to? A no właśnie w związku z tym, że od 2015 roku matura ustna z polskiego się zmieniła. Na lepszy czy na gorsze, nie mnie oceniać. Trzeba po prostu to zaakceptować. Jak powszechnie wiadomo, nie mamy możliwości wybrać sobie tematu prezentacji maturalnej. Jedyne co nam pozostaje to zdać się na los i liczyć, że będzie dla nas łaskawy. Spisów tematów i motywów jest naprawdę nieskończony. Tak samo jak na części pisemnej. Jeśli jednak potrzebujecie - a na pewno potrzebujecie - relaksu i odpoczynku warto po obejrzeniu każdego filmu lub książki, zapisać sobie jakie motywy w nich występowały. I już mamy wiedzę uzupełnioną o choćby ten jeden aspekt. 

Sama mam przygotowaną listę filmów i książek, które koniecznie muszę przetrawić przed maturą. W związku z tym, że film zawsze obejrzy się szybciej, niż przeczytałoby się książkę jest wiele ekranizacji powstałych na podstawie lektur. Oto te najciekawsze i najistotniejsze pod względem motywów tytuły: 

  • "Złodziejka książek" - wojna, książki, dziecięce spojrzenie na świat;
  • "Ojcowie i córki" - relacje między ojcem, a córką, oblicza miłości;
  • "Dzika droga" - droga, pielgrzym, przemiana, podróż, wybór;
  • "W drodze" - droga, podróż, przyjaźń, miłość;
  • "Brooklyn" - podróż, poszukiwanie szczęścia, miłość, przeszłość, wybór;
  • "Carol" - oblicza miłości, zakazane uczucie;
  • "Oddychaj" - przyjaźń, dorastanie;
  • "Syn Szawła" - Holocaust, wojna, godność, Żydzi;
  • "Dwunastu gniewnych ludzi" - osądy, niewinność;
  • "Love, Rosie" - przyjaźń, miłość;
  • "Boyhood" - dorastanie, czas, przemijanie;
  • "Wiek Adaline" - czas, przemijanie, miłość;
  • "10 000 km" - oblicza miłości, rozłąka;

Oczywiście mogę się jedynie domyślić, jaki motyw w wyżej wymienionych dziełach jest przewodni, zapewne jest tam wiele pobocznych wątków, które również mogą okazać się istotne. 
Lista nie jest długa, ale na pewno każdy utwór zostawi piętno. Może niektóre nie będą łatwe, ale wyselekcjonowałam je specjalnie pod maturę, aby uzupełnić moje małe niedobory. 

O.

wtorek, 9 lutego 2016

Na odległość

Kiedy niecałe pięć lat temu przyszedł czas, aby rozpocząć związek na odległość, wszyscy dookoła wmawiali mi, że takie więzi nie mają racji bytu. Że prędzej czy później to się skończy. W związku z tym, że jestem niepoprawną romantyczką nie chciałam w to wierzyć i nie przyjmowałam takiego rozwiązania do wiadomości. Czas pokazał, iż mimo wielu przeciwności prawdziwa Miłość potrafi przetrwać każdą rozłąkę. 

Ale czy mam swój złoty środek na to jak pielęgnować związek na odległość? Pisząc szerze – jest to dobre pytanie. Gdyby ktoś mi kiedyś o tym powiedział, to zrezygnowałabym już na samym starcie. Lecz gdy pojawiła się prawdziwa Miłość nie miałam żadnych wątpliwości. Musiało się udać, bardzo mocno w to uwierzyłam. Nie mieliśmy długiego stażu związku przed wyjazdem – 5 miesięcy to niewiele. Jednak mieliśmy coś o wiele ważniejszego – przyjaźń, na której budowaliśmy wszystko to, co jest między Nami.

W dobie XXI wieku oczywiście łatwiej jest utrzymać taki związek, niżeli za czasów naszych rodziców. Główną rzeczą, która ułatwia kontakt jest oczywiście internet. Codzienne rozmowy są nieodłączną częścią mojego planu dnia. Może czasem to nie są nie wiadomo jak długie konwersacje, ale zawsze choćby te przysłowiowe 5 minut. Sympatycznym gestem są również listy wysyłane bez wcześniejszej zapowiedzi – sprawiają szczery uśmiech na twarzy odbiorcy. Po podróży mojej lub mojego lubego wyciągam ile się da z czasu, który możemy spędzić razem, w swoim własnym gronie. Fakt, że w ciągu roku tak naprawdę więcej się nie widzimy niż widzimy staje się powoli codziennością. Przejściowym fragmentem rzeczywistości. Trudno powiedzieć, że się do tego przyzwyczajamy, gdyż jednak tak nie jest. Zawsze jest to oczekiwanie, odliczanie do następnego spotkania. Byłabym zapomniała o przyjazdach-niespodziankach i całym planowaniu ich, aby przypadkiem nie wygadać się, gdy wszystko się sobie mówi, żeby wymyślić dobrą wymówkę dlaczego ''nie będzie mnie dzisiaj popołudniu'', podczas podróży. Nie da się tu jednak mówić o pozytywnych aspektach związku na odległość, ale nie można też twierdzić, iż jest to sytuacja nie do opanowania. Chcieć to móc. Jeśli to Miłość, zapisana Wam – przetrwa wszystko.


O.

wtorek, 2 lutego 2016

Za co pokochałam Anglię.

Właśnie wróciłam z mojej brytyjskiej wyprawy. Wszystkich czytelników chciałabym przeprosić za tydzień bez postów. Mam nadzieję, że nie mogliście się doczekać powrotu. Tymczasem chciałabym się z Wami podzielić powodami dzięki, którym Anglia skradła moje serce!


  • ceny adekwatne do zarobków – nie do końca mogę pojąć fakt, że ceny w Polsce są kosmiczne. Chwila.. a może to zarobki są śmiesznie niskie? Cóż, co by nie było w Naszym kraju jeszcze nikt nie rozwiązał tej kwestii. Inaczej sprawy mają się na Wyspach. Tam pracując na pół etatu i wynajmując mieszkanie we dwoje, jesteśmy w stanie zapewnić sobie dobry standard życia i nie przejmować się czy starczy od pierwszego do pierwszego;

  • sposób bycia – podczas mojej pierwszej podróży, ale i każdej następnej byłam niesamowicie zaskoczona otwartością i kulturalnością rodowitych mieszkańców. Cała sympatia, którą mnie obdarzyli oraz uśmiech każdego dnia – coś niesamowitego. Całkowicie inne podejście do życia. Wszystko na spokojnie, bezstresowo, kulturalnie. Przepis na idealne życie?

  • dostępność - kiedy wychodzę na zakupy do sklepu nigdy się nie martwię czy wszystko tam znajdę. Właśnie - wystarczy wyprawa w jedno miejsce i bezproblemowo zdobywam tam o każdej porze roku i dnia owoce i warzywa. Chodzi tu o to, że zimą w Polsce nie ma możliwości kupna świeżych malin, jeżyn czy borówek. Jako zagorzała fanka zdrowego trybu życia, lubię mieć dostęp do wszystkiego, na co mam tylko ochotę. Nie przeszkadza mi również to, że są importowane z innych państw. Ważne, że są po prostu dostępne.

  • różnorodność - ciężko mi o tym pisać w związku z tym, co się dzieje na świecie. Ale ważne jest to, aby wszystkich nie mierzyć jedną miarą. Nie każdy muzułmanin to terrorysta, a nie każdy Polak to złodziej. Wielokulturowość w Wielkiej Brytanii jest widoczna na każdym kroku. Mi osobiście to nie przeszkadza, wręcz przeciwnie. Poznawanie odrębnych kultur, studiowanie ich zwyczajów jest naprawdę interesującą rzeczą. Jasne, czasem wydają się one dziwne. Często dlatego, że po prostu nigdy wcześniej się z nimi nie spotkaliśmy. Wzajemny szacunek i traktowanie wszystkich na równi jest na prawdę ważne w dzisiejszym świecie.

  • możliwości - nie da się ukryć, że Polska nie daje młodym ludziom dużych możliwości rozwoju. Jednak dokładnie studiując i dowiadując się, co oferują Wyspy Brytyjskie jestem pod ogromnym wrażeniem. Mimo że nie jestem obywatelem ich kraju, wyciągają do mnie pomocną dłoń i chcą zapewnić mi warunki do rozwoju moich umiejętności i talentów. Otwarcie, na międzynarodowych studentów, z którym ostatnio miałam możliwość się zetknąć naprawdę pozytywnie mnie zaskoczyło i dało porządnego kopa, aby dalej dążyć do spełniania postawionych sobie celów.




    O.