środa, 6 lipca 2016

"Hura, hura matura!"

Wczoraj był ten dzień, od którego zależy naprawdę wiele w życiu tegorocznych maturzystów. Upragnione i wyczekiwane wyniki z matur. Jako że pewnie jak wiele innych osób, nie mogłam się doczekać moich rezultatów, dzielnie wyczekiwałam godziny udostępnienia ich na stronie Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej. I tu w najmniej spodziewanym momencie ukazał się link przenoszący mnie do tej ogromnej tajemnicy. I.. pierwsze wrażenie: czemu to jest podane w punktach?! Ile ich było do zdobycia za poszczególny arkusz? Zjeżdżam niżej, cała tabelka z procentami, chwila zawahania i.. już wszystko jasne! Każdy przedmiot zdany i to jak świetnie! Od razu sprawdzam rozszerzony angielski i oddycham z ulgą. To on zaprzątał mi przez cały okres wyczekiwania głowę. Jak widać  - niepotrzebnie. 

Nie wierzę, że oficjalnie zakończyłam już obowiązkową naukę. Jak sobie pomyślę, to było tyle lat.. Tyle nerwów, nauki, wiedzy, sprawdzianów, egzaminów. To już za mną. Rozpoczynam całkiem nowy etap w moim życiu. Będę pisała nowy rozdział. Zapowiada się obiecująco. Nie wybiegam jednak za daleko w przyszłość, bo jak wiadomo życie lubi pisać różne scenariusze.

Jestem naprawdę szczęśliwa, że egzamin dojrzałości poszedł mi tak, jak chciałam. Spełniłam wszystkie wymagania, aby studiować na mojej wymarzonej, brytyjskiej uczelni. Teraz tylko czekam na formalne potwierdzenie, że zostałam przyjęta. 

O.


1 komentarz: