wtorek, 24 listopada 2015

Jak zmienić swoje życie zrzucając zbędne kilogramy.

Tytuł brzmi banalnie, nieprawdaż? Nie chodzi tu jednak tylko o utratę wagi, ale również o to, co możemy zrobić dla swojego organizmu.
Ponad rok temu, dokładnie 1 września podjęłam chyba jedną z bardziej wpływowych na moje życie decyzji. Po wakacjach, podczas których zdecydowanie przegięłam z ilością cukru i węglowodanów w mojej codziennej diecie, postanowiłam, że tak dalej być nie może. Stając na wagę również nie byłam zadowolona. I to nie były moje widzimisie – zawsze siebie akceptowałam i czułam się ze sobą dobrze, nawet posiadając te zbędne kilogramy. Jednak mój organizm dyktował mi zupełnie coś innego – moje wyniki badań nie były złe, ale od wielu lat zmagałam się z podwyższonym poziomem TSH (hormony tarczycy) – zapytacie, co to ma do sposobu odżywiania? Jak się okazało później, bardzo wiele.
Pierwszym widocznym przełomem było to, że chudłam 1,5kg tygodniowo. Co w ogólnym rozrachunku dało mi 10kg mniej, a co najważniejsze czuję się znacznie lepiej i jestem zadowolona, że traktuję lepiej swój organizm.

Dla Wszystkich, którzy chcieliby coś zmienić mam kilka przetestowanych rad:
  • Spożywam 5 posiłków dziennie, regularnie co ok. 3 godziny, przy czym ostatni nie później niż o 19.30; z tym, że w czasie zrzucania kilogramów mój układ wyglądał tak:
  1. Śniadanie: węglowodany/mięso/warzywa/owoce – do wyboru
  2. Drugie śniadanie: owoc
  3. Obiad: mięso + warzywa
  4. Podwieczorek: jogurt + owoce / sok warzywny
  5. Kolacja: mięso + warzywa
Ten schemat tyczy się stadium zrzucania wagi. Po uzyskaniu odpowiadającej mi masy, do obiadu i kolacji dodałam węglowodany. Nie spodziewałam się, że gdy je wprowadzę, będę dalej chudła – ale tak właśnie się stało. Mój efekt końcowy to 5kg + 5kg = 10kg!
  • Zamieniłam białe pieczywo na ciemne;
  • Ograniczyłam słodycze do minimum; 
  • Nie smażę – piekę lub gotuję;
  • Unikam tłustych potraw;
  • Warzywa i owoce zostały moimi przyjaciółmi;
  • Wypadły napoje gazowane;
  • Piję ok. 2 litrów wody;
  • Cukier biały zastępuję miodem, a przy wypiekach cukrem trzcinowym.
Po prostu zaczęłam dbać o to co jem, jak jem i skąd pochodzi to jedzenie.

Co do moich wcześniejszych wyników, pół roku po tym jak moja waga się ustabilizowała, zrobiłam badania. Po raz pierwszy moje TSH mieściło się w normie. Bez leków, bez lekarzy samo się unormowało (najprawdopodobniej przez odstawienie wyrobów z pszennej mąki).
No i co najważniejsze nie było miejsca na efekt jojo!

Wszelkie genialne i szybkie przepisy, z których korzystam do teraz oraz opisy diet znajdują się w książce Pani Magdaleny Makarowskiej. To dzięki Niej zmieniłam swoje życie – serdecznie polecam!


O.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz