sobota, 18 czerwca 2016

Dzień otwarty.

Dzisiaj na uniwersytecie, na który składałam papiery, został zorganizowany dzień otwarty dla wszystkich zainteresowanych. Na wstępie muszę stwierdzić, że nie byłam stu procentowo przekonana do niego. Przerażała mnie sama wielkość jednego kampusu, to jak można się tam poruszać i nie zgubić przy tym. Dzisiaj moje mniemanie o tym miejscu zmieniło się o 180 stopni.


Po pracy wyruszyłam w stronę głównej stacji kolejowej, ponieważ stamtąd odjeżdżały bezpłatne autobusy i nie zatrzymywały się na żadnych przystankach po drodze, więc można było szybko dotrzeć. Po przyjeździe, dzięki mapce oraz studentom, dotarłam bez problemu do miejsca rejestracji. Następnie z pomocą chińczyka, udałam się na wykład dotyczący mojego kierunku tj. architektury wnętrz. Prowadził go główny wykładowca i szef tejże katedry. Pierwsze, co mnie zdziwiło to to, że bardzo wyraźnie mówił. Oczywiście nie zrozumiałam wszystkiego w stu procentach, bo do tego potrzeba czasu. Dowiedziałam się tylu niesamowitych rzeczy dotyczących przyszłego kierunku! Byłam w szoku, jak fantastyczne metody nauki są wdrażane oraz jak to wszystko wygląda od całkiem innej strony niż w Polsce. Później zostaliśmy zabrani oraz zostały nam pokazane projekty innych studentów. Wszystko niesamowicie urozmaicone o modele, rysunki, konstrukcje. Wymarzone miejsce. Mając jeszcze czas na zwiedzenie udałam się obejrzeć prace dyplomowe osób z kierunku creative product design. Ludzie mają niesamowitą wyobraźnię! W związku z tym, że aplikowałam na rok zerowy będę miała dodatkowe 12 miesięcy na podjęcie decyzji, co chcę robić w przyszłości, ale skupię się przy tym na dziale związanym z architekturą w różnych aspektach. Miałam ogromną przyjemność poznać pana, który wykłada rysunek i kreślarstwo na roku zerowym. Przesympatyczna osoba, która przekonywała, że na pewno spotkamy się we wrześniu. Kolejną intrygującą postacią była kobieta, która na zakończenie pogawędki dodała, że "studenci po roku zerowym są świetni!". Taka urocza niespodzianka. Tyle miłych słów od nieznajomych osób!

Gdy wybiła pora lunchu, udałam się do uniwersyteckiej stołówki i byłam w szoku jakie specjały tam serwują. Od makaronu z serem, po pieczonego łososia na wrapie z jagnięciną kończąc, a wszystko w bardzo przystępnych cenach, Pokusiłam się na makaron z serem, gdyż nigdy nie mogłam zrozumieć jego fenomenu - zrozumiałam po spróbowaniu. Był naprawdę smaczny.


Ten dzień dał mi dużo pozytywnej energii i dał mi ogromnego kopniaka do działania! Teraz tylko muszę zaczekać do 5 lipca - to właśnie wtedy dowiem się czy zostałam przyjęta.


O.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz