sobota, 4 czerwca 2016

Rozmowa o pracę.

Dzieje się, oj dzieje. Tyle, że nie mam czasu złapać tchu. W miniony piątek rozmowa o pracę, w sobotę przeprowadzka. Istne urwanie głowy. Ale dziś, po kolei.

Jakiś czas temu aplikowałam do pracy w znanej brytyjskiej sieciówce z ubraniami. W ostatnią środę dostałam email, iż moje podanie do pracy zostało rozpatrzone oraz zostałam zaproszona na rozmowę. Pierwsza myśl - super trzeba się jak najlepiej przygotować. W instrukcjach dotyczących dojazdu itp. pojawiło się zagadnienie ubioru - nie ma być galowy - ma być taki, w którym dobrze się czuje. 

I tak o to wczoraj rano stawiłam się w sklepie w galerii handlowej. Ku memu zdziwieniu nie tylko ja, mianowicie 6 osób! Byłam w lekkim szoku, bo jakoś nie wyobrażałam sobie tego, jak to może wyglądać. Usiedliśmy w sklepie na pufach do przymiarki butów i czekaliśmy na managera galerii. Następnie udaliśmy się do małego pomieszczenia ze stołem i sześcioma krzesełkami. Zaczęło się od od tego, że osoba przesłuchująca przedstawiła się nam, powiedziała coś o sobie. Pierwszym etapem chyba na wszystkich rozmowach w UK jest pokazanie dowodu, że mogę legalnie podjąć pracę. W moim przypadku jest to paszport.

Najważniejsza część rozpoczęła się pytaniem o... o to jakim słodyczem bym była, gdybym miała taką możliwość i dlaczego. Nie wiem, może miało to sprawdzić naszą kreatywność, ale w ogólnym rozrachunku jak to się miało, tego się nie dowiem. Pytanie drugie byłoby bardziej sensowne, gdyby nie praca w parach. Musieliśmy opowiedzieć partnerowi o tym, dlaczego chcemy pracować dla tej firmy, a następnie przedstawić kooperanta grupie. To zadanie nie było dla mnie łatwe, bo moją parą do rozmów był rodowity, brytyjski nastolatek ze słynną kluchą w buzi. Rozumiałam go piąte przez dziesiąte. Cóż, tak bywa. Początki. Ostatnie zadanie polegało na tym, że razem z tymi samymi osobami musieliśmy wyjść na sklep i stworzyć strój dla "osiemnastoletniej dziewczyny, która wychodzi z przyjaciółmi w piątkowy wieczór". Ciekawe, ale znowu nie można było wykazać się jako indywidualista.

Dobrze mieć za sobą nowe doświadczenie, szczególnie wtedy, kiedy mogą zaowocować w pracę. Jeśli nie, trudno. Będzie zapewne następna szansa, a to co zyskałam to już moje.


O.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz